DUM SPIRO-SPERO Forum Onkologiczne
Forum Onkologiczne

Nowotwory płuca i opłucnej - Niedrobnokomórkowy, płaskonabłonkowy rak płuc początek walki

madziap - 2009-02-20, 23:58
Temat postu: Niedrobnokomórkowy, płaskonabłonkowy rak płuc początek walki
Witam,
Mojemu tacie (61l.) 4 tygodnie temu w rutynowym zdjęciu RTG wykryto guz w lewym płucu,
Dotychczasowe badania to:
Badanie plwociny: Carcinoma planoepitheliale
Badanie TK:
Okrągławy lity twór guzowaty o wym 65x60 mm lokalizuje się przywnękowo w seg 6 płata dolnego płuca lewego, przylega do tylnej ściany klatki piersiowej oraz do śródpiersia w sąsiedztwie aorty zstępującej. W obszarze masy niknie światło odgałęzień subsegmentowych oskrzela b6. Opłucna tylnej ściany jest nieco pogrubiała, pod opłucną gromadzi się warstwa tkanki tłuszczowej. Niżej w seg 10 obecne są rozstrzenie subsegmentowych oskrzelików, którym towarzyszą pasma zwłóknień. Pasma zwłóknień obecne są też na obrzeżu języczka. Innych zmian w polach płucnych nie stwierdzono. Nie widać płynu w jamach opłucnowych. Węzły chłonne śródpiersia, wnęk i dolów pachowych nie powiększone. Po stronie lewej przed łopatką widoczny tłuszczak wpuklający się w dół pachowy o wym 51x34.
Badanie usg jamy brzusznej: bez zmian
Badanie bronchofiberoskopia: nie mam przed sobą dokładnego opisu badania jednak z tego co pamiętam to wszystko czyste (tchawica, płuco prawe itd.)tylko właśnie na poziomie 6 segmentu płuca lewego w świetle oskrzela widoczny naciek i z tego pobrano wycinek do bronchoskopii, nie ma jeszcze badania histopato (opis mogę uzupełnic jutro)
Spirometria: umiarkowanie ciężka obturacja płuc
W klasyfikacji TNM zakwalifikowano go jako T2N0M0
Diagnostyka ta przeprowadzona była w Samodzielnym Publicznym Zespole Gruźlicy i Chorób Płuc w Olsztynie, tatę prowadziła pani pulmolog, która po konsultacji z olsztyńskim torakochirurgiem zakwalifikowała tatę do operacji i pożegnała.
Wysłała tate na osobistą konsultacje z tym torakochirurgiem, który z kolei ze względu na chorobę serca taty (nadciśnienie, chorobę wieńcową i napadowe migotanie przedsionków), położenie guza w okolicy serca i nadwagę (100kg) nie był pewny zasadności tej operacji . Skierował tatę do kardiologa który z kolei skierował tatę na echo serca i próbę wysiłkową. Okazało się ze najbliższy wolny termin do wykonania badania to 17 marzec 2009(doktor powiedział, ze chonoruje wyniki tylko z ich przychodni). Myślę, ze czekanie miesiąca w tej sytuacji byłoby delikatnie mówiąc nierozsądne…
Tata zapisał się na badanie echa serca i próbę wysiłkową do prywatnej poradni i wyniki te będzie miał już w poniedziałek (23.02.2009).
Na innym forum na moja prośbe o polecenie dobrego onkologa specjalizującego się w raku płuc w okolicy woj. warmińsko – mazurskiego podała mi Pani (in_situ – Nowotwory damy rade) namiary na prof Jacka Jassema, udało się nam zarejestrować tatę na prywatną konsultację do prof na środę (25.02.2009), jednak zaniepokoiły mnie opinie o prof na portalu znany lekarz (szybkie i niedużo wnoszące wizyty prywatne)
Liczyłam na porządną konsultacje onkologiczną u prof. i wskazówki co robić dalej, ale zaczynam się obawiać czy ta wizyta cos wniesie (tym bardziej, ze z tego co zrozumieliśmy wyniki nie były jeszcze konsultowane z żadnym onkologiem, tylko torakochirurgiem).
Pojedziemy tam jednak z całym dostępnym kompletem badań…
Przyznam szczerze, ze wolałabym aby operacja, jeśli tylko będzie możliwa została przeprowadzona w jakimś bardziej specjalistycznym ośrodku niż Olsztyn, tym bardziej ze będzie obłożona dużym ryzykiem.
Tata ma duże zaufanie do lekarzy z Kujawsko – Pomorskiego Centrum Pulmologicznego w Bydgoszczy, gdyż tam operacje z dobrym finałem miał jego kolega. Stara się zorganizować dodatkową konsultację torakochirurgiczną właśnie tam, ale co z tego wyjdzie na razie nie wiadomo.
Proszę o wskazówki jak Pani widzi ta sytuacje oraz co robić dalej aby działać jak najszybciej.
Będę wdzięczna za każdą wskazówkę
Pozdrawiam
Magda

DumSpiro-Spero - 2009-02-21, 01:17

witaj madziap!

Fajnie, że tu dotarłaś. Jeśli nie przeszkadza Ci to - na Forum jesteśmy zwyczajowo wszyscy "na ty", co po prostu ułatwia komunikację.
A propos Twoich wątpliwości - odpowiedziałam Ci już na "Nowotwory-damy radę", dla zaciekawionych dyskusja nasza jest TUTAJ.
Trochę w tym wszystkim obawiałam się czy faktycznie macie z czym do Gdańska przyjechać, ale po zapoznaniu się z wynikami, które tu przytoczyłaś (doskonale, że to zrobiłaś :-)) pokuszę się o stwierdzenie: tak, warto próbować. Powiem Ci jeszcze jedno: wszędzie warto próbować. Tu idzie o życie Twojego ojca, więc można się konsultować i tu, i tam i jeszcze gdzie indziej.
Oceniając krótko to co napisałaś: guz jest spory, i tak naprawdę nie wiadomo czy jest to na pewno T2 - bowiem obraz TK sugeruje wyraźnie przyleganie do ściany klatki piersiowej (ale nie naciekanie, więc ok) oraz -być może- naciekanie opłucnej. Ale to tylko domniemania, więc można by to ocenić śródoperacyjnie. Zabieg byłby b.obciążający - szykowała by się bowiem prawdopodobnie pneumonektomia - czyli usunięcie całego płuca lewego. I tu faktycznie pytanie: czy kardiolog, a ostatecznie anestezjolog zezwoli na tę operację? Może być to kluczowy problem. Dobrze, że w poniedziałek będziesz miała wyniki części badań wykonanych pod tym kątem!
Z tego co widzę kiepsko również wyszła spirometria - kolejna sprawa do wnikliwej oceny; jednak wielu klinicystów przedwczesnie dyskwalifikuje chorych od leczenia chirurgicznego przy kiepskiej spirometrii, co właśnie podkreśla w swoich publikacjach prof Jassem.
Intuicyjnie prawidłowo oceniasz sytuację, że czas gra rolę - Twoje więc poszukiwania szybkiej pomocy to bardzo racjonalne postępowanie.
Pytanie moje jest takie: kto fizycznie będzie na konsultacji u prof Jassema? Tata i Ty?
Mogę ze swojej strony zaproponować taką pomoc: jeśli sobie życzycie, to mogę podjechać i wejść na tę wizytę z Wami. Na priv mogę Ci przesłać uzasadnienie sensu takiego ruchu.
Jeśli chodzi o zaufanie do jakiejś jednostki/lekarza dlatego, że "pomógł skutecznie koledze" to, olaboga!, nie ma nic bardziej błędnego. Pacjent A nigdy nie równa się pacjentowi B. Ich choroba, schorzenia współistniejące i w końcu możliwości podjęcia leczenia zawsze będą odmienne. To, że wyleczono pacjenta A niestety wcale nie musi oznaczać, że z takim samym skutkiem opuści dany przybytek pacjent B. Stare i słuszne powiedzenie: medycyna to nie matematyka! (2+2 nie zawsze jest 4 ;-))

pozdrawiam bardzo serdecznie i wiedz, że im więcej prób w szukaniu skutecznej i profesjonalnej pomocy obecnie podejmiecie, tym większa będzie szansa na to, że gdzieś ją otrzymacie.

madziap - 2009-02-21, 14:41

Witam,
Bardzo dziękuję za błyskawiczną odpowiedź :-)
Dziękuje również za odpowiedź na forum Nowotwory Damy Rade. Wszystkie wątpliwości które pojawiają się teraz we mnie biorą się stąd, ze chcę dla taty jak najlepiej, stąd zwątpienie co da wizyta u profesora Jassema. Zgadzam się z Tobą w każdym calu odnośnie tego jakie cechy powinien posiadać lekarz i co jest najważniejsze w jego pracy, jednak nie dziw się, ze w obliczu trudnej do przyjęcia diagnozy chciałabym, że lekarz z którym będzie miał doczynienia mój ojciec oprócz fachowości był również człowiekiem z sercem i choćby najgorsza prawdę przekazał tacie w sposób możliwie delikatny i nie pozbawiający nadziei. A przypadek męża niani już wcześniej przeczytałam :-D
Wracając do sedna. Zdaję sobie sprawę, że diagnostyka w Olsztyńskim szpitalu nie była pełna i podana przez lekarzy klasyfikacja TNM może być zbyt optymistyczna. Żyję nadzieją, ze jednak nie jest gorzej.
Na spotkanie z profesorem podejrzewam, że pojadą sami rodzice. Tata jak twierdzi, póki nie ma takiej potrzeby i jest w pełni sprawny woli sam (z mamą) jeździć na konsultacje i nie życzy sobie mojej obecności. Myślę, że to wynika również z troski o nas, żeby jak najbardziej nas w tym wszystkim oszczędzić. Bardzo dziękuję również za Twoją propozycję, jestem pod wrażeniem Twojej osoby i tego jak bardzo jesteś gotowa zaangażować się, aby pomóc (resztę o tym napisze w wiadomości na priv).
Ponieważ sama mimo młodego wieku (30 lat) mam za sobą chorobę nowotworową i choć minął ponad rok doskonale wiem co czuję się w obliczu takiej diagnozy. Miałam guz na jelicie cienkim rozpoznany najpierw jako Low-grade Fibromyxoidsarcoma (w badaniu w Olsztynie) zaś później po weryfikacji w CO w Warszawie jako fibromatosis. Po otrzymaniu pierwszej diagnozy byłam tak przerażona, że bałam się o cokolwiek zapytać lekarzy, żeby nie usłyszeć najgorszego. Skutek tego jest taki, że teraz z uwagi na rzadkość schorzenia i naprawdę niewielką dostępność piśmiennictwa w języku polskim wiem bardzo mało na temat swojego schorzenia.
Nauczona doświadczeniem, że łatwo na takiej wizycie stracić umiejętność trzeźwego myślenia chciałabym przygotować dla rodziców jakąś ściągę o co mają zapytać i czego chcą się na tej wizycie dowiedzieć.
I tu moja prośba do Ciebie, abyś przeczytała i zawarła swoje uwagi, ewentualnie podsunęła inne sugestie :-)
Mam coś takiego:
Cel: najbardziej efektywne leczenie taty
Zasadnicze pytania:
Operacja, czy wchodzi w grę,
jeśli tak:
- Jakie dodatkowe badania należy wykonać i z kim ewentualnie skonsultować
- gdzie ją przeprowadzić, czy jest możliwość u profesora w AM, gdyż z uwagi na obciążenia taty wolelibyśmy specjalistyczny ośrodek,
- jeśli nie to co profesor może zaproponować i kogo ewentualnie polecić
- co można zrobić, aby operacja została wykonana jak najszybciej
- u kogo ewentualnie skonsultować
Jeśli operacja nie wchodzi w grę, co dalej:
- jakie dodatkowe badania wykonać
- jaki schemat leczenia byłby najskuteczniejszy
- jaki ośrodek wybrać
Tyle moich spostrzeżeń na razie, jeśli przyjdzie mi coś do głowy będę to uzupełniać.
Ach, no i jeszcze odnośnie faktu, że medycyna to bardzo nieprzewidywalna nauka i nie można porównywać swojego przypadku do innych, to ja to rozumiem doskonale. Jednak tu chodzi tylko o zaufanie na poziomie skoro komuś pomogli to może mi też… łatwiej się tego złapać jeśli ma się namacalny dowód, zresztą Ty swoje zaufanie do prof. Jassema oprócz jego nie zaprzeczalnych osiągnięć również opierasz na przykładzie męża niani. Ale to nie jest istotne najważniejsze, żeby uzyskać skuteczną pomoc.
Dziękuję bardzo za dotychczasową pomoc, będę na bieżąco relacjonować co u nas.
Pozdrawiam
Magda

DumSpiro-Spero - 2009-02-22, 22:22

Magda :-)

Twoja "lista" jest niemal wyczerpująca, coś tam bym może dodała, do jutra (wieczorem) napiszę konkretnie.
Poza tym (pw od Ciebie przeczytałam) również w formie pw jeszcze przed wizytą prześlę Ci pewne info mogące pomóc w Waszej indywidualnie sprawie.
ściskam!

madziap - 2009-02-23, 22:03

Witam,
tata dziś miał zrobione badania (echo serca, próbe wysiłkową) i lekarz robiący je powiedział, że nie widzi przeciwskazań do operacji :mrgreen:
wiem, ze to o niczym nie przesądza, ale zawsze to krok do przodu
ciesze się tym bardziej, że widzę, że to tatę podniosło na duchu

Pozdrawiam
Magda

DumSpiro-Spero - 2009-02-24, 00:04

To bardzo dobra wiadomość :-D

Wysłałam Ci pw w sprawie wizyty.
Twój zestaw pytań jest naprawdę wyczerpujący - i myślę, że aż nadto. Tak wielu pytań nie uda się - myślę - zadać. Poza tym nadmiar pytań może sprawić, że nie uda się skupić w rozmowie na najważniejszym i wszystko się jakoś "rozmyje".
Tak więc przede wszystkim powinny być poruszone kwestie:
  1. czy zmianę można wstępnie uznać za operacyjną?
  2. jeśli powyższe powinien potwierdzić jeszcze dodatkowo torakochirurg, któremu profesor ufa - to od razu trzeba iść "za ciosem" i wypytać o szczegóły dot. możliwej konsultacji (termin? miejsce?) -> przy podkreśleniu, że pacjent jest z Olsztyna.
  3. czy udałoby się zrealizować leczenie w AMG "pod okiem" profesora?
  4. jeśli tak - to jakie są obecnie szanse na niezbyt odległy termin przyjęcia?
  5. jeśli termin okazałby się dłuższy niż np 1 m-c to szczere pytanie do profesora: czy taki termin może znacząco rzutować na zmianę sytuacji (progresja choroby) i w konsekwencji uniemożliwienie radykalnego leczenia? Czy powinno się szukać innej placówki by zobaczyć czy mają krótsze terminy oczekiwania na przyjęcie, czy też poczekać spokojnie?

Szczerze mówiąc optymalnym rozwiązaniem byłoby, gdyby jak najszybciej np położyć tatę w Akademii w celu uzupełnienia diagnostyki i ostatecznie wykonania zabiegu. Profesor powinien znać realia, jakie w tej chwili są (chodzi o przyjęcie).
Na powyższym trzeba by było się skupić.

Resztę pytań - jak czas pozwoli i uda się je zadać, to się zada;)

ściskam.

madziap - 2009-02-25, 22:31

Witam,
rodzice są już po wizycie u prof Jassema, która trwała trochę ponad 5 minut :-/
a jeśli chodzi o efekty to:
- prof obejrzał wyniki i stwierdził, że na jego oko operacja wchodzi w gre, jednak decyzja należy do torakochirurga,
- napisał rodzicom skierowanie do Kliniki Torakochirurgicznej na konsultacje,
- stwierdził, że jedynie tyle może zrobić na tym etapie,
to w zasadzie wszystko, powiedzial, ze nie orientuje się w ewentualnym czasie oczekiwania
Mama jutro będzie dzwonić do Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej i będzie próbowała rozmawiać z doc Rzymanem, i próbować umówić się na jakąś konsultacje (nie mamy pojęcia jak próbować się tam dostać), ale czy jej się uda cokolwiek dowiedzieć nie wiadomo...
Ech... czas leci a wciąż nic nie jest załatwione:-(

Pozdrawiam
Magda

madziap - 2009-03-05, 13:50

Witam,
u nas wieści o tyle dobre, ze na 13 (piątek...sic!) marca tata ma skierowanie do szpitala (ACK) w Gdańsku na operację. Było trochę nerwówki, ale dzięki doc. Rzymanowi, który okazał się cudownym człowiekiem udało się załatwić szybki termin.
Teraz pozostaje nam czekać, zbierać pozytywną energię i być dobrej myśli.
Bardzo dziękuję za wszelką pomoc.
Pozdrawiam
Magda

cleo33 - 2009-03-05, 19:48

pozdrawiam i trzymam kściuki ;-)
DumSpiro-Spero - 2009-03-05, 20:14

madziap napisał/a:
Witam,
u nas wieści o tyle dobre, ze na 13 (piątek...sic!) marca tata ma skierowanie do szpitala (ACK) w Gdańsku na operację. Było trochę nerwówki, ale dzięki doc. Rzymanowi, który okazał się cudownym człowiekiem udało się załatwić szybki termin.

Wspaniale!! Bardzo bardzo się cieszę.. Twój tata jest w najlepszych rękach :-D

DumSpiro-Spero - 2009-03-16, 01:31

madziap

co u Was?
Czy udało się przeprowadzić w piątek operację?

pamiętam o Was,

madziap - 2009-03-16, 11:44

Witam,
tata właśnie od godziny (od 10:30) ma operacje, jest z nim w Gdańsku mama i siostra, ja siedzę w domu i jestem przerażona:-( boję się, że guz okaże się nie operacyjny, że coś pójdzie nie tak... ach trzeba to jakoś wytrzymać. Napiszę jak będzie po...
Pozdrawiam
Magda

madziap - 2009-03-16, 11:45

Ach i bardzo dziękuje za pamięć:-))
DumSpiro-Spero - 2009-03-16, 12:59

Ok, czekam na wieści. Z okna niemal widzę AMG, wysyłam więc tam same ciepłe myśli :-))
Kto operuje?

madziap - 2009-03-16, 13:19

Witam,
operują doc Rzyman i dr Żurek. Dziękuję za ciepłe fluidy.
Już trzecia godzina leci...to czekanie jest straszne.
Na pewno napisze jak będzie po operacji.
Pozdrawiam

kasiekk - 2009-03-16, 13:22

madziap trzymam mocno kciuki za Twojego tatę
madziap - 2009-03-16, 13:30

Dziękuję w jego imieniu:-)
madziap - 2009-03-16, 14:56

Tata już po operacji.
Po rozmowie z doc. Rzymanem Mama dowiedziała się, że usunięto tacie dolny lewy płat płuca z "podejrzanymi" węzłami chłonnymi. Docent mówił, że było ciężko gdyż płuca są jakby po kilku zapaleniach płuc.
Na razie wszystko w porządku...
Dziękuje za kciuki i dobre fluidy:-)
Pozdrawiam

tara - 2009-03-16, 14:59

Super, że operacja sie udało i trzymam kciuki, żeby tata szybko doszedł do siebie :)
madziap - 2009-04-08, 22:31

Witam,
tata 16.03 miał operację usunięcia dolnego płata lewego płuca, mamy już wynik badania histopatologicznego, chciałabym prosić o kilka słów wyjaśnienia jakie dalsze leczenie byłoby wskazane
Rodzaj materiału:
płat dolny lewy z fragmentem opłucnej ściennej, pozostała część opłucnej ściennej, opłucna z aorty, węzły chłonne

Opis makroskopowy:
Płat dolny płuca lewego wymiarów 14x8x7 cm, odjęty na poziomie podziału oskrzela płatowego na segmentowe. Na części powierzchni żebrowej - fragment opłucnej ściennej wymiarów 8x8 cm, zrośnięty z fragmentem opłucnej płucnej. Część miąższu pozbawiona opłucnej płucnej. Na przekroju, w rzucie zrośnięcia opłucnych - szarokremowy, częściowo rozpadający się guz wymiarów 6x7x8 cm, zajmujący segmenty VII, VIII i IX. Guz oddalony od linii cięcia oskrzeli o 1,8 cm. Guz makroskopowo przekracza opłucną płucną. Pozostały miąższ na przekroju sączy pienistą wydzielinę.

Rozpoznanie histopatologiczne:
Carcinoma planoepitheliale pulmonis G3. Guz nacieka opłucną ścienną z powierzchni aorty.
Linia cięcia chirurgicznego oskrzela wolna jest od nacieku nowotworu. W miąższu płuca poza guzem stwierdza się cechy rozedmy. W węzłach chłonnych stwierdzono obraz lymphadenitis reactiva. W pozostałym fragmencie opłucnej ściennej nie występuje naciek nowotworowy.
Klasyfikacja: T3N0MX

Pod badaniem pięczątka z podpisem lekarza i odręcznie napisana klasyfikacja:
pT3N0M0 R0 IIB

Bardzo proszę o kilka słów odnośnie tego rozpoznania i sugestii jakie dalsze leczenie byłoby zalecane.
Z góry dziękuje.
Pozdrawiam
Magda

billyb - 2009-04-08, 23:14

Witaj,

rak jest mocno zaawansowany. Szanse na wyleczenie są niewielkie, ale istnieją. Prawdopodobnie lekarze zalecą naświetlania, potem chemię. Zasadniczy problem na dziś to pytanie, na ile naciek na opłucną da się opanować.

DumSpiro-Spero - 2009-04-20, 23:35
Temat postu: ca planoepitheliale G3
Magduś - wynik histpat jest i dobry i zły.

Sprawą oczywistą jest to, że "czyste" linie cięcia chirurgicznego to podstawa by stwierdzić że operacja się udała, czyt: chirurg wykonał kawał dobrej roboty tnąc w granicach tkanki zdrowej.
Operacja "R0" to zabieg radykalny.
Powyższe jest w tym wszystkim najistotniejsze.

Wnioski kolejne:
T3 - to guz, który rozprzestrzenił się już poza płuco - źle.
N0 - brak przerzutów w węzłach chłonnych - b.dobrze.
ca planoepitheliale (rak płaskonabłonkowy) - dobrze. (w porównaniu do innych typów raka płuca)
G3 - duża złośliwość raka - źle.
stwierdzono rozpad guza- źle.

Mamy więc stopień zaawansowania IIB, jednak należy pamiętać, że stopień złośliwości histologicznej jest niestety najwyższy, dlatego należy domniemywać, że owo IIB może być niedoszacowane.
Dalsze kroki? Moim zdaniem bezwzględnie adiuwantowa (uzupełniająca) chemioterapia. Przynajmniej 4 kursy z udziałem cispaltyny i np. winorelbiny (lub gemcytabiny).

Daj znać co zasugerował onkolog.
pozdrawiam Was serdecznie.

madziap - 2009-04-22, 14:28

Witaj DSS,
tak długo Cię nie było Dobry Duszku tego forum:-)

A jeśli chodzi o tatę to też mi się wydaję, na "chłopski rozum" oczywiście, że chemia jest tu konieczna ze względu na to miejscowe zaawansowanie i ten rozpad guza (co mnie osobiście wystraszyło bardzo). Jednak konsultowałam taty wynik z moją panią onkolog i ta dała skierowanie na tomografię klatki piersiowej i od jej wyniku uzależniła podanie chemii.
TK już była w poniedziałek (nie mamy wyniku niestety) zaś jutro tata ma wizytę i wszystkiego się dowiemy.

Myślę jednak (zresztą tata też), że jeśli pani doktor postanowi nie podawać chemii to będziemy jeszcze konsultowć tą decyzję u prof. Jassema.

No właśnie tylko zastanawia mnie tylko w jakim czasie od operacji powinna być podana chemia. Słyszałam coś o 6 tygodniach a cholercia czas leci i wszędzie trzeba czekać:-(.
No nic, tyle na razie u nas. Jutro napiszę co zdecydowała.

Pozdrawiam serdecznie
Magda

DumSpiro-Spero - 2009-04-22, 14:44

Magda, TK nie wykaże mikroprzerzutów bo tu o nie właśnie chodzi (G3 "sieje").
Może jedynie potwierdzić lub nie, że makroskopowo jest ok.

Chemioterapia adiuwantowa nie jest "złotym standardem" w II st.zaawansowania raka płuca, jednak w tym przypadku podejście powinno być zindywidualizowane ze względu na bardzo istotne i niekorzystne rokowniczo czynniki: zróżnicowanie G3 oraz fakt rozpadu guza.

Jeśli decyzja nie zostanie podjęta "na tak" to dodatkowa konsultacja z prof Jassemem jest b.dobrym pomysłem. Dopiero gdyby profesor zadecydował o odstąpieniu od chemioterapii byłabym spokojna o racjonalność takiej decyzji.
Swoją drogą - prof Jassem jest chemioterapeutą.

czekam na wieści.

madziap - 2009-04-23, 20:53

Tata już po wizycie u onkologa, który postanowił o nie podawaniu chemii...
Tomografia wyszła w porządku, chociaż zaniepokoiły nas "niewielkie ilości płynu" w okolicach po cięciu (nie mam wyniku przed sobą i nie pamiętam dokładnie w którym miejscu), ale Pani doktor stwierdziła, że to nic złego, że tak po operacji może być.
Lekarka podobno sama nie była pewna swojej decyzji więc dała jeszcze skierowanie do radioterapeuty, że niby może radioterapia...
Przecież radioterapia nie jest zalecana po leczeniu operacyjnym z tego co czytałam.
Sama nie wiem...
Po tym co pisałaś droga DSS i po tym co poczytałam spokojniejsza bym była gdyby ta chemia jednak została podana. A tak to pani doktor wyznaczyła termin następnej wizyty za 2 miesiące i kazała przyjść z prześwietleniem płuc. I nie wiem już sama, czy oni nie mają kasy na leczenie, i ewentualnie coś podadzą jak już coś urośnie i będzie za późno:-((

Tata ma już umówioną wizytę na 4 maja do prof. Jassema, zobaczymy co on powie.
Tylko najgorsze, że znów wszystko się przeciąga i czas nieubłaganie leci...

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję Ci bardzo za odpowiedzi.
Magda[/b]

madziap - 2009-05-05, 13:55

Witam,
po konsultacji u prof Jassema i wizycie u radioterapeuty tata ma zaleconą radioterapię. Niestety termin tej radioterapii został wyznaczony dopiero na 30 czerwca (kolejki). Będzie to 30 naświetlań. Tata operowany był 16 marca i martwię się, że tak długi czas oczekiwania na leczenie dodatkowe może przyczynić się do ewentualnej wznowy.
Poradź proszę DSS cierpliwie czekać czy za wszelką cenę szukać bliższych terminów.

Pani radioterapeutka uznała, że nie ma to większego wpływu(?).

Pozdrawiam serdecznie
Magda

lena73 - 2009-05-05, 15:21

A co z chemioterapia adiuwantowa?
Czy prof Jassem w ogole bral ja pod uwage?

Czytalam na sieci (link do tego co przeczytalam ) ze po zabiegu radioterapia powinna byc stosowana gdy jest wznowa choroby:

Cytat:
Czy celowa jest radioterapia po usunięciu chirurgicznym guza?
Zastosowanie radioterapii w grupie chorych, u których wykonano radykalne wycięcie guza jest nadal dyskusyjne. Pomimo przeprowadzenia badań klinicznych u ponad 2000 chorych, nie wykazano korzyści z zastosowania radioterapii w tej grupie. Natomiast wskazaniem do podjęcia leczenia przy użyciu energii promienistej jest wystąpienie wznowy procesu nowotworowego, u chorych po zabiegu chirurgicznym.


Ale u Twojego taty nie ma przeciez wznowy. sorki ze tak sie dopytuje, ale moja mama wydaje sie byc bardzo podobnym przypadkiem wiec pewnie bedziemy sie mogly wymienic doswiadczeniami. Ze swej strony chcialabym by mama po operacji miala chemioterapia adiuwantowa , bo mam takie wrazenie, ze to lepiej powybija rozsiana komorki raka
Lena

madziap - 2009-05-06, 08:57

Witam,
ja również myślałam, że po operacji tata ze względu na miejscowe zaawansowanie (naciekanie opłucnej i brak pewności co do doszczętności operacji), rozpad guza i to zróżnicowanie G3 będzie miał podaną chemię. Jednak lekarze zdecydowali, że chemia nie wchodzi w grę. Również prof Jassem jej nie zalecił. Zaordynowali radioterapię tego miejsca naciekania. Tylko czekać trzeba prawie dwa miesiące jeszcze do jej rozpoczęcia...paranoja jakaś...
Podanie chemii uzupełniającej wydaję się bardziej logiczne w tym wypadku (ze względu na kompleksowość leczenia), ale nie jestem lekarzem, wiec mogę jedynie domniemać. Na pewno ma to swoje uzasadnienie, jednak moi rodzice, którzy na wizyty jeżdżą we dwójkę nie zadali takiego pytania: Dlaczego nie chemia tylko radio.
Teraz chyba będziemy czekać te dwa miesiące na rozpoczęcie radioterapii.

Pozdrawiam serdecznie i życzę szybkiej regeneracji mamie po operacji.
Magda

DumSpiro-Spero - 2009-05-06, 19:05

Możliwe, że są jakieś przeciwwskazania do chemioterapii, których nie znamy (a które są znane lekarzom) i okazały się one decydujące w wyborze formy leczenia uzupełniającego.
W tej sytuacji pozostaje przyjąć, że takie postępowanie jest w tym przypadku właściwe.

banialuka - 2009-06-23, 13:47

madziap co u taty? Pozdrawiam
madziap - 2009-06-24, 08:50

Witam,
Tata jest w trakcie radioterapii. Zostało mu 8 naświetlań z 33 które miał przejść. Na naświetlania jeździ sam samochodem codziennie 70 km w obie strony. Ogólnie nie jest to bardzo dokuczliwa terapia a przynajmniej mój tata znosi ją bardzo dzielnie. Skarży się jedynie na ogólne zmęczenie, czasami dolegliwości żołądkowe i ból naświetlanej skóry (ściąganie).
W sumie śmieje się, że może go oszukują i wcale nie włączają maszyny tylko symulują;-) spodziewał się po prostu, że będzie gorzej się czuł.

To w sumie tyle poza tym na szczęście nic się nie dzieje i mam nadzieje, że zostanie tak jak najdłużej.
Jeśli chodzi o kaszel to on twierdzi, że w ogóle nie kaszle. Wcześniej strasznie dużo palił i w sumie kaszlał od rana do wieczora, więc teraz nie zwraca uwagi na pokasływania. Ja nie słyszę, żeby kaszlał.

Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia

banialuka - 2009-06-24, 08:55

Cieszę się że tata czuje się dobrze i tak dobrze znosi radioterapie. Życzę dużo dużo zdrówka dla niego. Mam nadzieje że moja mama też dobrze ją zniesie. Też ma mieć 30 naswietlań. Pozdrawiam
joanna39@op.pl - 2009-07-02, 15:58

Witam Cię Madziap, mój tata miał mieć 10 naswietleń, skończyło się na 7 , bo jest bardzo słaby, trzymam kciuki za Twojego tatę, pozdrawiam . Asia.
madziap - 2009-08-23, 14:08

Witam, po dość długiej przerwie, nic się nie działo więc moja aktywność na forum również zmalała.
Teraz niestety znów pojawiły się kolejne niepokojące sygnały dlatego chciałabym zapytać czy rzeczywiście są powody do niepokoju i jak ewentualnie działać.
Przypominając krótko:
Tata jest po lobektomii dolnej lewej, która odbyła się w marcu tego roku (wszystkie badania wcześniejsze są w poście). Ma rozpoznanego raka płaskonabłonkowego G3 z klasyfikacją T3N0M0. Z powodu nacieku na opłucną ścienną miał zaleconą radioterapię.
Tomografia z dnia 09.04.2009
Badanie kontrolne TK klatki piersiowej wykonano bez i po i.v. podaniu kontrastu.
Stan po lobektomii dolnej lewej. W polu po płacie, w miejscu kikuta po oskrzelu dolnopłatowym zmian podejrzanych o odrost nie stwierdzono. Nie znaczne ilości płynu w lewej jamie opłucnowej za odnogą tylną lewej kopuły przepony.
Węzły chłonne śródpiersia i wnęk płucnych nie powiększone – kilkumilimetrowe przytchawicze prawe, pod ostrogą, w oknie a-p, zamostkowo.
Niewielkie pasma zwłóknień na obrzeżach płata dolnego lewego. Innych zmian w miąższu płuc nie stwierdzono, prawa jama opłucnowa jest wolna. Tłuszczak pod lewą łopatką jak w przedoperacyjnym TK.

W okresie 20.05.09 – 30.06.09 tata przeszedł radykalne leczenie napromieniowaniem w warunkach ambulatoryjnych za względu na naciek na opłucną ścienną:
obszar: loża po usuniętym guzie
rodzaj napromieniowania: X6MV
dawka całkowita:6000cGy
dawka frakcyjna:200cGy

Tomografię po leczeniu miał zrobioną 11.07.2009 z takim oto wynikiem:
Stan po resekcji płata dolnego lewego.
Płyn u podstawy płuca lewego ilości jak w badaniu poprzednim. Zmniejszenie objętości płuca lewego – rozległe włóknienie miąższu dolnej połowy płuca – po rth terapii. Miąższ płuca prawego wtórnie rozedmowy, bez zmian ogniskowych. Węzeł chłonny pomiędzy oskrzelem głównym i lewą tętnicą płucną średnicy 15mm(poprzednio nie był widoczny). Brak cech naciekania ściany klatki piersiowej. Tłuszczak wzdłuż przedniego brzegu łopatki lewej wielkości jak w badaniu poprzednim. Struktury kostne bez zmian destrukcyjnych.

No i tu pojawia się moje pytanie, czy jest to powód do niepokoju. Tata dopiero w czwartek ma wizytę u swojego lekarza a teraz bardzo się denerwuje :uuu: , że to na pewno przerzut do węzła chłonnego.
Wcześniej w TK przed operacją żadne powiększone węzły chłonne nie wychodziły zaś w materiale pooperacyjnym w badaniu histo – pato były węzły wielkości nawet 2 cm bez przerzutów (lymphadenitis reactiva).
Ja wiem, że to trochę wróżenie z fusów, ale czy to mogą być te mikroprzerzuty których wcześniej nie było widać???
Jakie jest postępowanie w takim przypadku? Szykować się na chemie, czy raczej lekarze zalecą czekać co przyniesie los…
Pozdrawiam bardzo serdecznie i będę wdzięczna za dwa słowa odnośnie naszych niepokoi.
Magda

DumSpiro-Spero - 2009-08-24, 02:19

<= Umiejscowienie zmienionego węzła względem płaszczyzny dzielącej płat górny od usuniętego płata dolnego oraz linii cięcia oskrzela.


Hej Magda, mówiąc szczerze - na dwoje babka wróżyła.
Wartością 'graniczną' w onkologii jest co prawda wymiar węzła wynoszący 10 mm, jednak 15 mm nie mówi jeszcze o niczym oczywistym. Przy tym wymiarze mamy, z tego co pamiętam, ok 50/50% że węzeł jest zmieniony nowoworowo / lub nie.
Węzeł leży tak, że można domniemywać, iż jest to droga spływu chłonki z naczyń limfatycznych, które bezpośrednio sąsiadowały z guzem. Czasookres, który upłynął od dnia, w którym chirurgicznie usunięto guza, również odpowiada upływowi czasu, po którym często identyfikuje się wznowę / przerzut. Guz o parametrach T3 / G3 to kolejny czynnik, który każe zachować wzmożoną 'czujność onkologiczną', a nawet zakładać niekorzystny rozwój wypadków.
Jednak równie dobrze węzeł może być powiększony odczynowo - np na skutek naświetlań.

Na tym etapie powinnno się zakończyć gdybania - standard postępowania w takim przypadku nakazuje diagnostykę (absolutnie żadnej postawy wyczekującej - tj. obserwacji). Nie będzie prosto, bowiem taki węzeł nie będzie łatwo dostępny w badaniu biopsyjnym. Zresztą biosja przezoskrzelowa przy tym wymiarze węzła mogłaby dać wynik mało wiarygodny (czyt. spore prawdopodobieństwo uzyskania wyniku fałszywie ujemnego).
Powinien zostać wykonany PET.
Jeśli zostanie zarządzona najpierw bronchoskopia w celu oględzin drzewa oskrzelowego od wewnątrz - to ok, pod warunkiem jednakże takim, że jeśli niczego nie wniesie (co jest b.prawdopodobne, w końcu TK wskazuje jedynie ów węzeł) to dadzą skierowanie na PET (od którego de facto powinno się zacząć).
PET w tej sytuacji pownien rozwiać wątpliwości, ponadto -o ile to zmiana przerzutowa- wskazać stan pozostałych węzłów (TK 'nie widzi' wszystkich zmian węzłowych).
Poniżej trochę lektury.

Cytat:
Spośród technik diagnostyki obrazowej za najdokładniejszą w ocenie węzłów chłonnych śródpiersia uważa się obecnie pozytronową tomografię emisyjną (PET, positron-emission tomography) z użyciem 18-fluoro-2-dezoksyglukozy (18FDG-PET), zintegrowaną z CT. Jej przewaga nad CT wynika z tego, że w tej metodzie kryterium oceny stanowi nie wielkość węzła, a aktywność metaboliczna tkanki. Połączenie oceny aktywności metabolicznej tkanki za pomocą PET z charakteryzującą się lepszą rozdzielczością CT, określane jako zintegrowana PET-CT, łączy zalety obydwóch metod i jest techniką obrazowania cechującą się czułością 79–96%, swoistością 83–92%, wartością predykcyjną wyniku dodatniego (PPV, positive predictive value) 79–90% i NPV 93–95%, co było przedmiotem 5 największych metaanaliz [9, 13–16]. (...)
źródło TUTAJ / tu również o biopsji przezoskrzelowej

Cytat:
Pozytonowa tomografia emisyjna (PET)

Jest to jedna z najnowszych i najbardziej obiecujących metod diagnostyki nowotworowej. Dzięki niej możliwe jest zobrazowanie aktywności metabolicznej w badanej tkance. Technika ta polega na rejestracji wychwytu znakowanego izotopu o krótkim okresie półtrwania, związanego z cząsteczkami glukozy. Tkanki o większej aktywności metabolicznej szybciej wychwytują glukozę, przez co po pewnym czasie gromadzi się w nich znacznik izotopowy. Komórki nowotworowe znacznie szybciej się dzielą, przez co mają wyższy metabolizm od zdrowych komórek. Dzięki temu można uzyskać obraz zmian nowotworowych na tle tkanek prawidłowych.

Jest to metoda charakteryzująca się dużą czułością (ponad 90%). Wykrywa podejrzane zmiany, których nie zauważa się w TK. Badanie to charakteryzuje się większą swoistością niż TK, zwłaszcza w przypadku zmian umiejscowionych w węzłach chłonnych.

Ma szeroki zakres zastosowań, zwłaszcza w diagnostyce nowotworów okrężnicy, płuc, sutka, głowy, szyi, ośrodkowego układu nerwowego, czerniaków oraz chłoniaków.

Jest wybitnie przydatne w ocenie charakteru zmian, których nie dało się rozpoznać innymi metodami obrazowania. Doskonale się sprawdza w badaniu stopnia zaawansowania i złośliwości nowotworów, jak również w śledzeniu odpowiedzi na leczenie i przewidywaniu możliwości nawrotów po zastosowaniu leczenia.

Nie można, niestety, przy jej użyciu określić anatomicznego zasięgu nacieku nowotworowego. Istnieje również inna poważna wada tej metody - jej wysoki koszt.
źródło TUTAJ

Pozdrowienia i daj znać jakie metody diagnostyki zalecono.

madziap - 2009-08-24, 07:36

Dziękuję bardzo DSS za odpowiedź, zawsze można na Ciebie liczyć, jesteś niezastąpiona. Choć mam wyrzuty sumienia, bo godzina odpowiedzi wskazuje, że nie dosypiasz...
W każdym razie bardzo dziękuję za rzeczowe wyjaśnienie sytuacji i podpowiedź odnośnie postępowania. Tata wizytę ma w czwartek, zobaczymy czy uda się dostać skierowanie na tego PETa, mam nadzieję, że nie stwierdzą, że to nie potrzebne (oszczędności).
Pozdrawiam serdecznie i bardzo dziękuje
Magda

agni5 - 2009-11-06, 22:37

Madziap co u Taty? Jak badania kontrolne? Dawno nie pisałaś......
DumSpiro-Spero - 2010-01-10, 02:20

madziap napisał/a:
Kontrolną tomografię ma jakoś w styczniu i też słyszę, że więcej kaszle. Martwi mnie to bardzo tym bardziej, że ostatnio wychodził powiększony węzeł chłonny w śródpiersiu.

madziap, trafiłam na w/w Twoją wypowiedź w wątku banialuki - węzeł chłonny śródpiersia? Kolejny powiększony? A co z węzłem zlokalizowanym koło oskrzela głównego? Czy tata miał PET? Od kiedy kaszle?
pozdrawiam cieplutko, odezwij się.

madziap - 2010-01-11, 22:28

Dzięki DSS za czujność, nie znajduję słów uznania jeśli chodzi o Twoją osobę i zaangażowanie w historie ludzi obecnych na forum. Chylę czoła i podziwiam jednocześnie, jak ty znajdujesz na to wszystko czas...praca, dzieciaki i jeszcze to forum...dla mnie kosmos...
Namieszałam oczywiście jeśli chodzi o tatę :roll: . Przepraszam, tak to jest jak wypowiada się kompletny laik nie patrząc na wyniki badań. Oczywiście chodziło mi o ten powiększony węzeł przy oskrzelu. Tata miał robioną kolejną tomografię we wrześniu (nie mam wyniku przy sobie, ale poszperam i sama z ciekawości sprawdzę), ale generalnie ten węzeł nie powiększył się w stosunku do sierpnia dlatego doktorka taty stwierdziła, że PET jest niepotrzebny, że to jakiś odczyn po radioterapii.
Ja w międzyczasie wróciłam do pracy po prawie trzyletniej przerwie (wychowawczy) i wpadłam w taki natłok zajęć, że kompletnie brakowało mi czasu na wszystko. Poza tym po dobrych wynikach taty zrobiłam sobie przerwę od tematów nowotworowych. Teraz trochę się otrzaskałam z natłokiem zajęć i na pewno będę pilniej uczestniczyć w życiu forum.
Teraz w styczniu tata ma kolejną tomografię. Boję się bardzo i martwię, bo wydaje mi się, że zaczął więcej kaszleć. Musimy poczekać spokojnie do badania, jak będą wyniki na pewno dam znać.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za zainteresowanie
Magda

madziap - 2010-01-28, 21:32

:mrgreen: Witam :mrgreen:
Tata już po tomografii i wyglada na to, że wszystko jest wporządku. Generalnie obraz bez zmian, węzeł, który nas wystraszył (miał w sierpniu 1,5 cm) w przedostatniej tomografii zmalał do 1 cm (wrzesień) i teraz jest taki sam. Lekarka ojca stwierdziła, że to musiałbyć odczyn zapalny po radioterapii. Cieszymy się bardzo i mamy nadzieje, że będzie tak jeszcze długo, długo... Kolejna tomografia w kwietniu. Pozdrawiam

agni5 - 2010-01-28, 21:39

To super wieści, oby tak dalej.Cieszę się razem z Tobą. Dobrze,że w ośrodku gdzie leczy się Tata nie oszczędza się na badaniach kontrolnych...
banialuka - 2010-01-28, 21:42

madziap ciesze się ze wszystko ok i aby każdy kolejny wynik był tak samo dobry. Pozdrawiam :tull:
madziap - 2010-01-29, 07:33

Dzięki dziewczyny,
tata leczy się w Olsztynie w szpitalu MSWiA (woj. warmińsko - mazurskie) i faktycznie skierowanie na tomografię tata dostaje bez problemu i tu osrodek nie oszczędza. Chociaż tyle dobrego, że nie robia z tym problemów.
Dla Was i Waszych rodzin równiez wszystkiego dobrego.

Pawel W - 2011-11-11, 12:52

Co dalej
Magda.. Jak Tatko?
Moj tez ma plaskonablonkowego..

madziap - 2012-01-15, 21:41
Temat postu: 13.01.2012r - progresja do płuca prawego
Witam, po długiej nieobecności spowodowanej oczywiscie dobrymi wynikami taty.
Niestety wszystko wskazuje na to, że dobra passa się skończyła. U taty w grudniu 2011 pojawił się uporczywy kaszel z krwiopluciem. Wykonano badanie TK na początku stycznia 2012r., które nic nie wykazało, ze względu chyba na ślepotę lekarza radiologa :evil: . Na szczęście lekarka taty sama obejrzała płytkę na której zobaczyła coś podejrzanego w prawym płucu (tata ma usunięty dolny płat płuca lewego). Zleciła bronchoskopię. Nie mam przed sobą wyniku, ale badanie wykazało "niedrożność oraz ziarninę i krawawienie z prawego oskrzela górnego płuca prawego). Został pobrany materaił do badania ale wynik bedzie ok. 25 stycznia.
Lekarka mówiła,że guz jest nieoperacyjny. Proszę o informację, czy w związku z tym, iż tata w 2009 roku przeszedł radykalne leczenie napromieniowaniem:
rodzaj napromieniowania: X6MV, dawka całkowita:6000cGy, dawka frakcyjna:200cGy możliwe będzie zastosowanie radioterapii? Jeśli chemia to jaka może dać najlepszy efekt?
Myślę, że po otrzymaniu wyniku skonsultujemy leczenie u prof. Jassema, ale to czekanie jest okropne. Tata ma napady suchego kaszlu, które są bardzo uporczywe i kończą się krwiopluciem. Lekarka zaleciła exacyl. Czy może jest jakiś sposób inny, żeby ulżyć w tych atakach? Czy robienie inhalacji w celu nawilżenia gardła z soli morskiej nie zaszkodzi? Może ma ktoś jakieś doświadczenia.
Bardzo proszę o odpowiedź. Z góry dziękuję. Pozdrawiam

ela1 - 2012-01-15, 21:57

madziap, przykro, że po roku znowu jesteś.

madziap napisał/a:
Czy robienie inhalacji w celu nawilżenia gardła z soli morskiej nie zaszkodzi?

Z soli morskiej to nie wiem, ale napewno z soli fizjologicznej nie zaszkodzi.

pozdrawiam

agni5 - 2012-01-15, 22:26

madziap bardzo mi przykro....Myślałam,że Wam się uda....W tym samym okresie dołączałyśmy do forum....
Z tego co się orientuję Tata nie będzie mógł być drugi raz napromieniany jeśli wtedy przyjął radykalną dawkę....

DumSpiro-Spero - 2012-01-16, 14:13
Temat postu: Re: 13.01.2012r - progresja do płuca prawego
Witaj Madziu.

Czy dysponujesz opisem wspomnianego TK?
Podobnie poprosiłabym o całość opisu badania bronchoskopowego.

Najprawdopodobniej jest to niezależny od poprzedniego, drugi pierwotny rak płuca.

madziap - 2012-01-16, 21:34

Dziękuję bardzo za zainteresowanie:-)
DSS jestem zaskoczona tym co piszesz, myślałam, że to raczej przerzut.

Niestety nie mam dziś przed sobą wyników badań taty.
- Jeśli chodzi o badanie TK z początku stycznia to tata na dzień dzisiejszy ma tylko opis w którym radiolog twierdzi, że brak cech wznowy i wszystko jest wporządku.

Radioterapeutka taty, która obejrzała aktualne badanie i porównała z wczesniejszym z lipca twierdzi, że w badaniu ze stycznia ewidentnie widać coś na prawym płucu, a nawet że w lipcowym badaniu też już coś jest, czego lekarz się nie dopatrzył (podobno w lipcu mogł przeoczyć, ale że teraz nie zobaczył to dziwne).
Nie wiem co robić, chyba trzeba znaleźć radiologa który zrobi porządny opis, żeby nastepne badanie było z czym porównać.
Lekarka taty też nie podała żadnych szczegółów odnośnie tego co widzi na badaniu tylko zleciła bronchoskopię, która jak wcześniej pisałam wykazała tą "krwawiącą ziarninę w okolicy ujścia oskrzela górnopłatowego płuca prawego.

Nowe ognisko jest podobno nieoperacyjne, wchodzi w gre podobno chemia lub naświetlania. Tylko nie wiem czy w związku z radioterapią radykalną w 2009 roku tata może być jeszcze naświetlany.

Jutro postaram się uzupełć o dokładny opis badania bronchoskopii.

Teraz czekamy na wynik hist. - pat.
Lekarka mówiła coś o badaniu PET, ale nie wiem czy tata dostanie skierowanie czy co, ma dzwonić w tygodniu - zobaczymy.

Ach, w tym wszystkim to to czekanie jest najgorsze.

Dziekuję za wszystkie wskazówki, pomoc i dobre słowo.

roman1130 - 2012-01-16, 22:12

Z przykrych doświadczeń z radiologami wiem że jeśli czegoś nie są pewni, lub nie potrafią określić swoich opinii w sposób jednoznaczny uciekają się do metody rozszerzania zakresu badań.
Myślę że jest to słuszne postępowanie
madziap napisał/a:
Lekarka taty też nie podała żadnych szczegółów odnośnie tego co widzi na badaniu tylko zleciła bronchoskopię,

Życzę powodzenia, sił i cierpliwości

agakata - 2012-01-17, 21:02

Madzia, spotykamy się znowu na forum...
na PET w Bydgoszczy czeka się relatywnie krótko -gdybyś potrzebowała.
Zastanawiam się czy komuś udaje się wyjść z raka płuc?
Trzymaj się Madzia...

madziap - 2012-01-22, 16:31

Dziękuję wszystkim za dobre słowo.

Błąd radiologa się potwierdził. Tata ostatnie badanie miał robione w czerwcu i już wtedy było widać zmianę. Radiolog w czerwcu jak i teraz w styczniu popełnił błąd i opisał badanie jako stan stabilny. Tata spotkał się w piątek z tym lekarzem, który oczywiście go przeprosił, ale co nam po tym...Przyznał się do błędu, tłumaczył się tym, że nowotwór wcześniej dotyczył płuca lewego więc sugerując się tym oglądał płuco lewe. Szkoda słów |mad2|

Załączam poprawiony wynik TK oraz wynik bronchoskopii.

Bardzo Cię proszę DSS o Twoją opinię jaka jest sytuacja.

Czy w tym wypadku (umiejscowienie zmiany i obciążenia taty: otyłość, nadciśnienie, cukrzyca) możemy się łudzić, że operacja będzie możliwa?

Czy możliwa będzie jeszcze radioterapia jeśli 2009 roku tata przeszedł radioterapię wg schematu:
obszar - loża po usuniętym guzie,
rodzaj napromieniowania X6MY,
dawka całkowita 6000cGY,
dawka frakcyjna: 200cGY
liczba frakcji: 30
Czy możliwe będzie zastosowanie naświetlań czy brachyterapii?

Jeśli chemioterapia to jaka będzie najkorzystniejsza? Czy schemat postępowania jest wszędzie taki sam i czy celowe będzie konsultowanie chemioterapii I linii jaką zaproponują w ośrodku w Olsztynie pod opieką którego znajduje się tata?

Jakie znaczenie (terapeutyczne, rokowania) będzie miało jeśli okarze się, że nowa zmiana to nowy rak a nie przerzut?

Jak pomóc tacie doraźnie. Tatę męczy bardzo uporczywy kaszel, dziś nie przespał całej nocy.
01.02.2012 ma wyznaczony teramin na badanie PET, w przyszłym tygodniu będzie pewnie wynik histopatologiczny, ale potem jeszcze oczekiwanie na wynik PET. Obawiam się, że rozpoczęcie jakiegokolwiek leczenia będzie się przedłużać a tata naprawdę już źle się czuje. Czy można mu pomóc jakoś doraźnie, ulżyć czymś?

Kaszel zaczął się na początku grudnia, wcześniej nic nie wskazywało, że dzieje się coś złego. Zaraz potem pojawiło sie krwioplucie, które utrzymuje się do dziś w większym lub mniejszym nasileniu.

Z góry dziękuję za wszystkie wyjaśnienia i wskazówki i za każde dobre słowo.

Załączam wynik TK i bronchoskopii.




DumSpiro-Spero - 2012-01-22, 22:50

Sytuacja wygląda zapewne mniej więcej tak:

Drzewo Oskrzelowe


Nieoperacyjność wynika tu z zajęcia ściany oskrzela głównego. Gdyby zajęte było wyłącznie oskrzele górnopłatowe - można by rozważyć resekcję płata górnego płuca prawego.
Jednak w sytuacji gdy zajęte jest oskrzele główne cięcie konieczne byłoby na następującej wysokości:

Drzewo Oskrzelowe


- co oznaczałoby pulmonektomię prawostronną i pozostawienie następującego obszaru odpowiedzialnego za wymianę gazową (pamiętamy przy tym, że chory nie ma już obecnie dolnego płata płuca lewego):

Drzewo Oskrzelowe

Oczywiście nie wchodzi to w grę.

Podejrzewam, że PET zlecono po to by potwierdzić naciek na ścianę oskrzela głównego (co widać w TK, ale nie do końca w bronchoskopii). Przy okazji zostanie też oceniony stan węzłów chłonnych śródpiersia.

madziap napisał/a:
Czy możliwa będzie jeszcze radioterapia jeśli 2009 roku tata przeszedł radioterapię

Niestety radykalne napromienianie prawdopodobnie nie będzie możliwe.

madziap napisał/a:
Czy możliwe będzie zastosowanie naświetlań czy brachyterapii?

Brachyterapia to pierwsze co przyszło mi w tym wypadku na myśl. Głównie ze względu na krwawienie (brachyterapia pozwala na opanowanie krwawienia). Być może uda się również udrożnić oskrzele górnopłatowe.

madziap napisał/a:
Jeśli chemioterapia to jaka będzie najkorzystniejsza?

Jest kilka schematów chemioterapii -> do wyboru <- . W raku płaskonabłonkowym najczęściej stosowane obecnie schematy to PN, PG, CP.
Jeśli okaże się to gruczolakorak (nie sądzę, ale jest to możliwe) - to należałoby oznaczyć mutację i amplifikację genu EGFR, ewentualnie rozważyć zastosowanie schematu PA.
Raka drobnokomórkowego leczylibyśmy schematem PE (cisplatyna+etopozyd).

madziap napisał/a:
Jakie znaczenie (terapeutyczne, rokowania) będzie miało jeśli okarze się, że nowa zmiana to nowy rak a nie przerzut?

Miałoby to znaczenie terapeutyczne gdyby był to nowotwór operacyjny lub możliwe było napromienianie w dawce radykalnej.
Niestety wygląda na to, że ciężko będzie o leczenie radykalne. W tej sytuacji sposób postępowania najpewniej będzie podobny w każdym z tych przypadków (radioterapia paliatywna / brachyterapia / chemioterapia).
Osobiście biorąc pod uwagę umiejscowienie zmiany i obraz TK podejrzewam, że jest to nowy, niezależny rak płuca z ogniskiem pierwotnym w ścianie oskrzela głównego prawego lub w ścianie oskrzela górnopłatowego, tuż przy ostrodze, o histologii raka płaskonabłonkowego.
To oczywiście tylko podejrzenie - jak jest naprawdę odpowie nam wynik badania histopatologicznego.

madziap napisał/a:
01.02.2012 ma wyznaczony teramin na badanie PET, w przyszłym tygodniu będzie pewnie wynik histopatologiczny, ale potem jeszcze oczekiwanie na wynik PET.

To już naprawdę niedługo. Na wynik PET czeka się do kilku dni.
Wynik histopatologiczny oraz PET będą kluczowe dla podjęcia właściwych decyzji terapeutycznych.

madziap napisał/a:
Czy można mu pomóc jakoś doraźnie, ulżyć czymś?

Największą ulgę - jak sądzę - przyniosłaby tacie brachyterapia. Niestety trzeba z tym zaczekać. Proponuję więc pilną wizytę np. u lekarza pulmonologa z prośbą o dobre leczenie objawowe (być może leki hamujące kaszel oraz leki wziewne), warto też wykluczyć infekcję.

madziap - 2012-01-22, 23:03

DSS jesteś wielka, dziękuję Ci z całego serca za odpowiedź.

[ Dodano: 2012-01-23, 09:26 ]
DSS jestem pod wrażeniem jak dobry z Ciebie człowiek.
To jest naprawdę dużo, że poświęcasz swój czas, żeby pomagać tak wielu ludziom.
Mimo, że to co piszesz nie napawa optymizmem to w dużej mierze rozjaśnia sprawę.

Cieszę się, że nie tylko leczenie chemią wchodzi w grę. Obawiałam się, że ani radioterapia ani brachyterapia nie będzie już możliwa (nawet paliatywna). Tata bardzo dobrze zniósł leczenie radioterapią i myślę, że teraz też liczy na to, że ona mu choć trochę pomoże.

Jednocześnie wysłałam drogą mailową zapytanie do doktora Rzymana o operacyjność nowej zmiany. Teraz już wiem, że nie ma co liczyć na to, że to będzie możliwe.

Dziś na szczęście tacie lepiej się spało. Wygląda na to, że inhalacje, które robił z soli fizjologicznej, żeby nawilżyć gardło powodowały jeszcze większy kaszel.
Jutro mam nadzieje, że uda mu się zasięgnąć porady pulmologa.

Pozostaje nam uzbroić się w cierpliwość i czekać na dalsze wyniki i mieć nadzieję na jak najszybsze rozpoczęcie leczenia i zatrzymanie rozwoju choroby.

Dziękuję jeszcze raz.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

madziap - 2012-02-06, 13:19

Mamy wynik badania histopatologicznego.

Tak jak pisała DSS, wygląda, że to nowa zmiana a nie przerzut. Jeśli dobrze rozumiem opis.
:evil: Qurcze, czy to się często zdarza, że człowiek ma takiego pecha, że w tak krótkim czasie drugi raz to samo...

Czekamy jeszcze na wynik PET - a i mam nadzieje, że w końcu będą jakieś decyzje co do leczenia, bo diagnostyka ciągnie się już miesiąc.

Mam jeszcze pytanie. Czym różni się brachyterapia od radioterapii stereotaktycznej. Zastosowanie której z metod byłoby lepsze w przypadku taty.

Zgodnie z linkiem poniżej Ośrodek w Olsztynie (pod opieką którego jest tata) jest od zeszłego roku wyposażony w sprzęt do takiej metody leczenia. I zgodnie z tym co jest tam napisane jest używany do leczenia zmian w klatce piersiowej:
"System kamer umożliwia monitorowanie toru oddechowego chorego i zastosowanie systemu radioterapii stereotaktycznej do nowotworów położonych w klatce piersiowej i jamie brzusznej"

link

http://www.poliklinika.ol...stereotaktyczna

Z góry dziękuję za odpowiedź.



[ Komentarz dodany przez Moderatora: absenteeism: 2012-02-06, 19:36 ]
BARDZO proszę usuwać dane osobowe pacjenta oraz lekarzy z wklejanej dokumentacji !

[ Dodano: 2012-02-07, 07:11 ]
Bardzo przepraszam, ale gapa ze mnie. :oops:
Bardzo dziękuję za poprawienie ::thnx::

agni5 - 2012-02-07, 09:32

madziap , niestety zdarza się to samo...Mój tata miał też drugi niezależny nowotwór, wykryty prawie dwa lata od pierwszej diagnozy...
madziap - 2012-02-09, 19:15

Witam wszystkich czytających,
tata jest juz po konsultacji z radioterapeutą oraz chemioterapeutą i ma zlecone leczenie.

Radioterapeutka zaproponowała 1 zabieg brachyterapii, który ma mieć już 16.02.2012r.
Lekarka zapytana o radioterapię stereotaktyczną odpowiedziała bardzo wymijająco, generalnie, że nie stosuję się jej w takiej postaci nowotworu :?ale?: .

Po brachyterapii, najprawdopodobniej w kolejnym tygodniu, ma mieć chemioterapię PN (cisplatyna, winorelbina) 4 cykle.

Mam pytanie, czy brachytarapia w standardzie w takiej sytauacji jak taty ogranicza się tylko do jedego zabiegu? Czy jest szansa, że to wystarczy, aby opanować choć trochę rozwój choroby? Czy można jeszcze taki zabieg powtórzyć?
Tata mimo włączenia leków wziewnych (kortykosteroidu i leku rozkurczowego) i ograniczających krwawienie (Exacyl) po krótkiej poprawie znów skarży się na duszności i krwioplucie.

Lekarz chemioteraupeta oprócz standardowej chemii PN mówiła coś o ewentualności podania jakiegoś dodatkowego leku w ramach badań klinicznych, jednak tata nie został poinformowany co to miałoby być. Na razie wzięła jego dokumentację i ma skonsultować się i poninformować czy tata się kwalifikuje. Czy macie jakiś pomysł co to może być???

W badaniu PET potwierdziło się, że zmiana wychodzi do oskrzela głównego i nie ma mowy o operacji. Wyszło, też kilka innych miejsc o podwyższonym metaboliźmie glukozy.
Najbardziej niepokojące wydaje się "coś" w esicy, choc lekarze uspokajają, że to raczej nic złośliwego to zlecili kolonoskopię. Tata jedank jest oporny i na razie raczej nie chce o niej słyszeć. Wywnioskował, że skoro tam też jest rak to chemia którą dostanie pomoże i na to :?:

Ach...smutne to wszystko....
mam nadzieję, że będzie jeszcze dobrze ...
... przecież wszystko mija nawet najdłuższa żmija...
pozdarwiam wszystkich



agakata - 2012-02-09, 19:31

Trzymajcie, my jutro zaczynamy ten sam schemat leczenia więc w razie czego pytaj....
trzymam kciukasy, badź dzielna i dobrej myśli!

madziap - 2012-02-10, 08:47

Witajcie,
zwróciłam się z prośbą do prof. Macieja Krzakowskiego o opinię odnośnie leczenia dobranego przez olsztyńskich lekarzy dla taty.

Pan Profesor potwierdził zasadność zastosowania w pierwszej kolejności zabiegu brachyterapii, który pozwolić może na zmniejszenie masy nowotworu w prawym oskrzelu, co ułatwi chemioterapię (przede wszystkim - zmniejszenie ryzyka powikłań miejscowych w związku z ryzykiem niedodmy).

Miał jednak zastrzeżenie co do schematu PN dobranej chemioterapii. Wskazał, że w związku z obciążeniami taty tj. wieloletnią chorobą na cukrzycę istnieje duże ryzyko upośledzenia czynności nerek oraz ryzyko neuropatii po cisplatynie i winorelbinie (większe u chorych na cukrzycę). Zasugerował rozważenie zastąpienia winorelbiny innym lekiem (np. gemcytabina).

Pan Profesor zaznaczył, że przeciwnowotworowa skuteczność obu schematów jest bardzo podobna co potwierdza również cytowana przez DSS tabelka odnośnie schematów w poście wyżej.

Na pewno przedstawimy wynik konsultacji lekarzom w Olsztynie i do nich będzie należała decyzja. Biorąc pod uwagę, że operacja w 2009 roku była powikłana ostrą niewydolnością nerek mam nadzieję, że wezmą to pod uwagę.

Pozdrawiam wszystkich

Agakatko - trzymam kciuki za Twoją mamę, żeby była dziś dzielna :flower:

madziap - 2012-02-12, 21:54

Witam,

DSS mam pytanie odnośnie wyniku PET. Te dwie zmiany o charakterze czynnościowym czy to coś czym powinniśmy się martwić. Czy opis ten świadczy, że choroba jest mocno zaawansowana?
Czy to możliwe, że w esicy to przerzut tego raka z płuc? Tata na razie nie ma zamiaru tego badać, nie wiem czy go dopingować, czy odpuścić.

DSS, wiem, że decyzja odnośnie chemii będzie należała do lekarzy, ale czy Twoim zdaniem zmiana winorelbiny na gemcytabine tak jak zasugerował prof. Krzakowski oszczędziłaby choć trochę nerki taty?

Będę wdzięczna za Twój komentarz odnośnie wyniku PET i leczenia, które ma być wdrożone.

Niepokoi mnie bardzo różnica w wielkości guza w oskrzelu. 3 stycznia wielkość wynosiła 32x19x19 zaś w PET z początku lutego 34x22x28. Jest różnica prawie centymetra w jednym przekroju, czy to możliwe, że choroba tak szybko postępuje?

DumSpiro-Spero - 2012-02-12, 22:44

madziap napisał/a:
Te dwie zmiany o charakterze czynnościowym czy to coś czym powinniśmy się martwić. Czy opis ten świadczy, że choroba jest mocno zaawansowana?

Nie, największym zmartwieniem obecnie jest guz oskrzela.

Pozostałe zmiany mogą, ale nie muszą mieć natury nowotworowej. Weryfikacji w zasadzie wymagałaby zmiana w esicy, jednak jeśli tata nie jest teraz gotowy na dodatkowe badania inwazyjne (kolonoskopia) - nie nalegałabym i zostawiłabym to na później.
Najważniejsze jest obecnie leczenie guza, który powoduje uciążliwe dolegliwości (duszność, krwawienie).
Wszystko inne schodzi na drugi plan.

madziap napisał/a:
Czy to możliwe, że w esicy to przerzut tego raka z płuc?

Możliwości według mnie są następujące (wg. stopnia prawdopodobieństwa):
  1. nie jest to zmiana złośliwa tylko łagodna lub zapalna;
  2. jest to niezależny nowotwór złośliwy wywodzący się z jelita grubego;
  3. jest to przerzut raka płuca (mało prawdopodobne, ale możliwe - w piśmiennictwie można znaleźć taką rzadkość jak opis przerzutu raka płuca do jelita grubego).

madziap napisał/a:
Tata na razie nie ma zamiaru tego badać, nie wiem czy go dopingować, czy odpuścić.

To wyłącznie moja subiektywna opinia: odpuścić. Przynajmniej do momentu aż poczuje się lepiej (np. po brachyterapii).

madziap napisał/a:
czy Twoim zdaniem zmiana winorelbiny na gemcytabine tak jak zasugerował prof. Krzakowski oszczędziłaby choć trochę nerki taty?

Profesor Maciej Krzakowski jest niewątpliwym autorytetem w leczeniu raka płuca. Jest ponadto konsultantem krajowym w dziedzinie onkologii klinicznej. Książki autorstwa / współautorstwa Profesora Krzakowskiego to moje podręczniki. Ufam absolutnie każdej Jego opinii.

Cytat:
Będę wdzięczna za Twój komentarz odnośnie wyniku PET i leczenia, które ma być wdrożone.

Badanie PET potwierdziło nieoperacyjność zmiany. Jest to pierwotny rak płuca prawego, miejscowo zaawansowany, bez - moim zdaniem - rozsiewu. Guz nie jest bardzo duży, jednak niekorzystnie umiejscowiony (i to przekreśla leczenie chirurgiczne).
W tej sytuacji standardowo należałoby rozważyć radykalną chemioradioterapię. Niestety ze względu na przebyte leczenie onkologiczne 2 lata temu - napromienianie w dawce radykalnej może już nie być możliwe.

W związku z powyższym (nieoperacyjne umiejscowienie guza i przebyta wcześniej radioterapia) najprawdopodobniej będzie możliwe leczenie jedynie paliatywne.
Optymalna wydaje się kolejność: brachyterapia -> chemioterapia.

Cytat:
3 stycznia wielkość wynosiła 32x19x19 zaś w PET z początku lutego 34x22x28. Jest różnica prawie centymetra w jednym przekroju, czy to możliwe, że choroba tak szybko postępuje?

Możliwe. Jednak bardziej prawdopodobna jest różnica wynikająca z tego, że nie porównujemy tego samego rodzaju badania (np. TK do TK lub PET do PET); nie powinno się tego czynić.

Sprawa brachyterapii jest stosunkowo pilna - czy zaproponowano już jakiś termin?
pozdrawiam ciepło.

madziap - 2012-02-13, 08:26

Dziękuję Ci bardzo DSS za odpowiedzi i za cierpliwość ::thnx::

Tata ma zabieg brachyterapii już w czwartek (16.02.2012), więc już niedługo.
Do tego czasu ma areszt domowy ;) , bo jak zaczyna więcej wychodzić to i objawy stają sie bardziej dokuczliwe. Bardzo liczymy na to, że brachyterapia mu pomoże.

Pozdrawiam bardzo serdecznie

madziap - 2013-02-17, 21:01

Ostatni raz pisałam w wątku o tacie dokładnie rok temu.

Od tego czasu tata przeszedł leczenie, ale niestety spokój nie trwał długo.

W skrócie historia choroby taty wygląda następująco. W 2009r. tata zachorował na raka płuca lewego płaskonabłonkowego przeszedł lobectomię lewostronną oraz radioterapię uzupełnijącą 60 Gy w 30 frakcjach. Leczenie zakończono w czerwcu 2009 roku. W TK klatki piersiowej ze stycznia 2012r stwierdzono guz oskrzela górnopłatowego prawego określono go jako ognisko nowego raka płaskonabłonkowego. Zastosowano leczenie w postaci brachyterapii dooskrzelowej 6 Gy oraz chemioterapię 3 kursy PG. W TK po leczeniu stwierdzono znaczną regresję zmian i zakwalifikowano tatę do radioterapii radykalnej w dawce 56 Gy w 28 frakcjach. Leczenie zakończono w sierpniu 2012r a w badaniu TK po leczeniu stwierdzono stan stabilny.
W styczniu 2013r. tata zrobił kontrolne badanie PET w którym pojawiły się ogniska w węzłach oraz TK w którym wyszło, że w oskrzelu znów coś rośnie.

Proszę o informację co znaczy określenie zmiana węzłowa, czy to węzeł chłonny czy zmiana odrasta w poprzednim miejscu. Czy ilość radioterapi jakie miał tata wyklucza zastosowanie tego rodzaju leczenia? Czy pozostaje tylko chemia czy są jakieś inne mozliwości? Przerażające jest jak szybko choroba postępuje.

Z góry dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam bardzo serdecznie
M.





DumSpiro-Spero - 2013-02-18, 10:49

madziap napisał/a:
W TK po leczeniu stwierdzono znaczną regresję zmian i zakwalifikowano tatę do radioterapii radykalnej w dawce 56 Gy w 28 frakcjach.

Bardzo odważna decyzja. Odważna bo ze względu na wcześniejszą lobektomię i uzupełniające napromienianie radykalne mogła skutkować powikłaniami - tj. poważnym pogorszeniem wydolności oddechowej, a szansa na osiągnięcie odpowiedniego efektu terapeutycznego była niewielka.

madziap napisał/a:
Zastosowano leczenie w postaci brachyterapii dooskrzelowej 6 Gy oraz chemioterapię 3 kursy PG.

Kontrolne TK wykonano nie po leczeniu brachyterapią, ale po leczeniu brachyteriapią + chemioterapią?
Jak duża była odpowiedź na w/w leczenie? Ma to znaczenie ze względu na próbę oceny wrażliwości guza na pochodne platyny pod kątem dalszego leczenia systemowego.
Kiedy zakończono leczenie chemioterapią?
Jak tata zniósł chemioterapię?

madziap napisał/a:
Proszę o informację co znaczy określenie zmiana węzłowa, czy to węzeł chłonny czy zmiana odrasta w poprzednim miejscu.

Z aktualnych wyników badań obrazowych - zarówno PET jak i TK - wynika, że z całą pewnością mamy do czynienia z przerzutami do węzłów chłonnych śródpiersia (okolice rozwidlenia tchawicy). To obszar poza płucem, zatem na pewno jest to efekt rozsiewu drogą limfatyczną.
Czy towarzyszy temu wznowa miejscowa do końca nie wiadomo, bowiem zmiana węzłowa sięga miejsc, gdzie wcześniej był guz pierwotny. Może być i tak, że mamy rozsiew do węzłów + wznowę miejscową.

madziap napisał/a:
Czy ilość radioterapi jakie miał tata wyklucza zastosowanie tego rodzaju leczenia?

Zdecydowanie tak.

madziap napisał/a:
Czy pozostaje tylko chemia czy są jakieś inne mozliwości?

Obawiam się, że poza ewentualnym leczeniem systemowym nie ma już nic do zaoferowania.
Odnośnie chemioterapii - pozostaje w tej sytuacji dokonanie wyboru pomiędzy ponownym leczeniem pochodnymi platyny a chemioterapią II linii (wstępnie wydaje się, że ta druga opcja jest sensowniejsza, ale warto rozważyć i pierwszą możliwość).

madziap - 2013-02-21, 20:37

DSS, Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź.

Jeśli chodzi o badania kontrolne to po brachyterapii tata miał robioną tylko bronchoskopię, która pokazała, że zmiana bardzo zmalała. Kontrolne TK zaś zrobione zostało dopiero w październiku po leczeniu chemią i naświetlaniach. Wynik załączam.

Tata jest po konsultacji ze swoją lekarką. 27 lutego idzie do szpitala i będzie miał podaną chemię, jednak pani doktor nie wiedziała jeszcze jaką, ma się w tej sprawie jeszcze konsultować.

Teraz głównym celem jest, żeby go wzmocnić. Łyka tran, pije sok z buraków i żeńszeń.
Czy istnieje jeszcze coś co można mu podać, żeby go wzmocnić, co by pomogło w przetrwaniu chemii?
Poprzednia chemia skończyła się anemią i zapaleniem płuc.

Jeszcze raz dziękuję za wyjasnienia i wskazówki.
Pozdrawiam bardzo serdecznie
Magda



DumSpiro-Spero - 2013-02-21, 22:32

W badaniu kontrolnym z października radiologicznie można stwierdzić całkowitą remisję zmian (nie wiem zatem wobec jakiego badania jest to "obraz stabilny").
Niestety z tego wynika również, że w ciągu 3 miesięcy wystąpiła masywna progresja - szybko to idzie...

madziap napisał/a:
Jeśli chodzi o badania kontrolne to po brachyterapii tata miał robioną tylko bronchoskopię, która pokazała, że zmiana bardzo zmalała. Kontrolne TK zaś zrobione zostało dopiero w październiku po leczeniu chemią i naświetlaniach.

Czyli nie mamy dowodu na chemiowrażliwość na pochodne platyny.
Szybki nawrót przemawia natomiast przeciwko niej.

W tej sytuacji wydaje mi się, że zostanie zalecona chemioterapia II linii - w przypadku raka płaskonabłonkowego, o ile nie będzie szczególnych przeciwwskazań, powinien być to docetaksel.

madziap napisał/a:
Teraz głównym celem jest, żeby go wzmocnić. Łyka tran, pije sok z buraków i żeńszeń.
Czy istnieje jeszcze coś co można mu podać, żeby go wzmocnić, co by pomogło w przetrwaniu chemii?

Przede wszystkim unikanie infekcji. Czyli przebywania w miejscach szczególnego ryzyka gdzie łatwo można się w obecnej porze roku zarazić - tj. w obiektach gdzie są duże skupiska ludzkie (supermarkety, kościoły, przychodnie (!) etc.) oraz wpuszczania do domu zakatarzonych gości.
Poza tym zdrowe odżywianie, niekoniecznie sokiem z buraków (nigdy nie udowodniono, że ma to jakikolwiek wpływ na poziom HGB w trakcie terapii onkologicznej) - najlepiej, prócz dodatków w postaci surówek robić tacie to co lubi. Tak by jadł z przyjemnością. :)
Tran może być (tylko ostrożnie z dawkowaniem, ewentualne przedawkowanie nie pomoże a może zaszkodzić). Ziół radzę unikać. Zmieniają metabolizm w różnych kierunkach; przy nowotworze, a szczególnie leczonym onkologicznie to bardzo ryzykowne.

madziap - 2013-02-24, 15:31

Okazuje się, że trochę namieszałam.
Tata oczywiście miał robionych więcej badań kontrolnych podczas leczenia.

A więc tak:

16.02.2012 - zabieg brachyterapii
Od 01.03.2012r do 24.04.2012 - trzy cykle chemioterapii PG
10.07.2012 do 16.08.2012r. - radioterapia

W międzyczasie wykonano:
15.05.2012 - po leczeniu brachyterapią + chemią kontrolne TK (wynik w załączeniu)
31.05.2012r. - PET (wynik w załączeniu)
06.06.2012r. - bronchoskopia (wynik w załączeniu).

Wygląda to więc tak, że w trakcie leczenia w bronchoskopii i PET wciąż jest jakaś zmiana, której nie widać w tomografii. Może dlatego zaryzykowali te naświetlania.
Później po leczeniu kontrolnym badaniem było TK z 10.09.2012 które zamieszczałam już wcześniej. Po tym TK wykonano dopiero PET i TK z tego roku w których uwidocznił się dalszy postęp choroby.

Czekamy do środy i zobaczymy jaką decyzję podejmą lekarze. Mama mówiła, że lekarka taty mówiła coś o docetaksel- u.

Najgorsze jest to, że tata prawie cały czas jest podziębiony mimo, że nie wychodzi na dwór.

Na szczęście tata wszystkie specyfiki które chce łykać oprócz podstawowego leczenia konsultuje ze swoją Panią doktor. Zakupł sobie preparat pod nazwą Grzyby Shiitake, ale pani doktor zabroniła mu brać to podczas chemii.

DSS dziękuję bardzo za odpowiedź i całą pomoc, którą mi udzieliłaś.
Podziwiam Twój zapał i cierpliwość :flow: .
Życzę Ci wszystkiego dobrego :flower: .






Ajwon - 2013-03-29, 15:07

Trzymam kciuki za Twojego tatę i całą Twoją rodzinę. My też walczymy z płaskonabłonkowym:(

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group